|
Zdrowie psychiczne TY I TWOJE ZDROWIE PSYCHICZNE Philip G. Zimbardo " Psychologia i życie " 1. Szukaj przyczyn swojego zachowania w swej obecnej sytuacji, lub w jej stosunku do sytuacji przeszłych, a nie upatruj defektu w sobie samym. 2. Porównuj swoje reakcje, myśli i uczucia z reakcjami, uczuciami i myślami porównywalnych osób z twego otoczenia, aby ocenić ich stosowność i adekwatność. 3. Miej kilku bliskich przyjaciół, z którymi mógłbyś porozmawiać, dzielić swoje uczucia, radości i zmartwienia. 4. Nie obawiaj się okazywać innym, że chcesz być ich przyjacielem, a nawet obdarzyć uczuciem lub odwzajemnić uczucie. 5. Nie mów nigdy złych rzeczy o samym sobie; zwłaszcza nigdy nie przypisuj sobie nieodwracalnych, trwałych, ujemnych cech, takich jak: "głupi", "brzydki", "nietwórczy", "niepoprawny", "nieudany". Znajdź źródła niepowodzeń w tych elementach, które można zmienić. 6. Zawsze przypisuj sobie całą zasługę za swoje sukcesy i osiągnięcia. 7. Sporządź inwentarz wszystkich rzeczy, które czynią cię kimś niepowtarzalnym, jedynym w swoim rodzaju, tych cech, które masz do zaoferowania innym. Np. osoba nieśmiała może zaoferować gadatliwej to, że będzie dobrym słuchaczem. Poznaj źródła swej osobistej siły. 8. Gdy odczuwasz silne reakcje fizjologiczne, które zwykle interpretujesz jako "lęk", najpierw przeanalizuj obiektywne komponenty tej reakcji fizjologicznej (policz sobie puls, zarejestruj tyle zmian organicznych ile możesz) Następnie zastanów się, czy istnieje jakiś inne wyjaśnienie twojej fizjologicznej reakcji niż psychologiczny "lęk" - może jesteś podniecony, podekscytowany, może w pokoju jest zbyt gorąco itp. 9. Nie rozpamiętuj przeszłych niepowodzeń czy zdarzeń będących źródłem poczucia winy, wstydu, porażki. Przeszłość minęła i tylko myślenie o niej utrzymuje ją żywą w pamięci. 10. Stwórz sobie długoterminowe cele w życiu - co chcesz robić za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat od tej chwili - i myśl o różnych możliwych sposobach osiągnięcia tego. 11. Gdy czujesz, że tracisz panowanie nad swoimi emocjami (nadmierne podniecenie lub depresja), to stwórz dystans między sobą a sytuacją, w której się znajdujesz, poprzez: fizyczne opuszczenie jej "odgrywanie roli" - zajmij stanowisko jakiejś innej osoby w tej sytuacji czy konflikcie przeniesienie się w wyobraźni w przyszłość, by móc spojrzeć z perspektywy czasu na to, co tu i teraz wydaje się przytłaczającym problemem.
12. Przeznacz pewien czas na odprężenie, medytację, na radowanie się swoim "hobby" i czynnościami, które możesz wykonywać sam i za pomocą których możesz "nawiązać kontakt z samym sobą". 13. Myśl o sobie nie jako o biernym obiekcie, któremu tylko przydarzają się różne złe rzeczy, lecz jako o aktywnym podmiocie, który w każdej chwili może zmienić kierunek swojego życia. 14. Pamiętaj, że niepowodzenia i rozczarowania są czasem ukrytym błogosławieństwem; mówią ci, że twoje cele nie były dla ciebie odpowiednie lub chronią cię od większych rozczarowań w przyszłości. 15. Nie osądzaj swojego zachowania i zachowania innych jako "normalnego" lub "nienormalnego", lecz raczej oceniaj je jako sytuacyjne i kulturowo odpowiednie lub nieodpowiednie i staraj się wykryć sposoby zmodyfikowania raczej niepożądanego zachowania niż niepożądanych ludzi (z sobą włącznie). 16. Jeśli widzisz kogoś, kto twoim zdaniem postępuje dziwnie interweniuj w sposób troskliwy i łagodny, aby ustalić czy coś jest nie w porządku i jak mógłbyś pomóc. Często wysłuchanie czyichś kłopotów jest wystarczającą terapią (jeśli nastąpi dość wcześnie). 17. Jeśli dojdziesz do wniosku, że nie możesz pomóc sobie samemu lub innej osobie w cierpieniu, to szukaj rady u wykwalifikowanego specjalisty. W niektórych przypadkach problem może się wydawać natury psychologicznej, lecz w rzeczywistości to sprawa organiczna, jak np. w schorzeniach tarczycy. 18. Weź pod uwagę, że byłoby lepiej, gdyby każdy miał możliwość przedyskutować swoje problemy otwarcie ze specjalistą, jeśli zatem zgłosisz się do niego, to nie czuj się napiętnowany. 19. Jeśli nie jest to problem medyczny, to zasięgnij porady psychiatry lub psychologa. 20. Dopóki trwa życie, dopóty istnieje nadzieja na lepsze życie, a jeśli jest nadzieja, zdecydowanie i działanie, to życie będzie lepsze.
Kiedy życie boli Dodane przez Reska, w dniu - 22-11-2008 17:42 Depresja - najbardziej nieodgadniony, powszechny problem natury psychologicznej i skomplikowane uczucie. U chorych ze schorzeniami tkanki łącznej jest często na porządku dziennym, a do jej rozwoju przyczynia się wiele czynników. Może występować jako schorzenie pierwotne lub zaburzenie wtórne do choroby, jej terapii lub adaptacyjnych zaburzeń lękowych związanych z przystosowaniem do istotnych zmian życiowych związanych z chorobą, np. absencji chorobowej, utraty pracy czy postępującej niesprawności po kardiochirurgicznych operacjach na aorcie, zastawkach, po operacjach na płucach, kręgosłupie czy klatce piersiowej, po oszpeceniu ciała poprzez blizny. Występuje także w przewlekłych zespołach bólowych i przyplątać się może każdemu, w różnym stopniu i nasileniu. Tak więc problem depresji jest potężny i każdy chory, który w związku z chorobą traci sprawność fizyczną, musi przejść długą i bolesną drogę, aby móc godnie cieszyć się życiem. Zarówno zespół Marfana, jak każde inne podobne mu zaburzenie genetyczne, to nie tylko dolegliwości fizyczne, ale i cała gama psychicznych, które zmieniają nasze podejście do życia oraz w pewien sposób otwierają nam oczy na jego wartość. Im są poważniejsze i im dłużej trwają, tym bardziej obciążają ciało i psychikę. Wszelkie przypadłości zdrowotne nie mijają, a wręcz przeciwnie, utrzymują się latami i nasilają się w miarę upływu czasu, powodując negatywne skutki w niemal każdej sferze życia, którego rytm zostaje podporządkowany chorobie zażywaniu leków, wizytom lekarskim, zabiegom. Obniża się sprawność fizyczna, zmienia się wygląd (okaleczenia po operacjach chirurgicznych, rany, łysienie), przez co maleje aktywność życiowa, zarówno zawodowa, towarzyska, fizyczna czy samoobsługowa. Zagraża to w dużej mierze poczuciu niezależności i niestety wzmacnia bezsilność i zależność od innych. Zostaje zachwiana bardzo ważna hierarchia wartości, poczucie sensu życia, pojawia się izolowanie, kontakty z innymi ludźmi stają się rzadsze, a nierzadko następuje całkowite wycofanie się z życia. Cierpi na tym poczucie własnej wartości każdego chorego. Pogorszenie psychicznego samopoczucia, obniżenie nastroju, drażliwość, lęk, obojętność czy nawet agresja to długa i bolesna droga do przejścia. Po początkowej rezygnacji, związanej zazwyczaj z poznaniem diagnozy oznaczającej często obciążenie całej rodziny i brak perspektyw na wyleczenie, z czasem pojawia się nadzieja i chęć walki, ale równie dobrze po okresie wzmożonej motywacji może nastać czas beznadziejności, rozpaczy, bezsensu. Największy wpływ na to mają nagłe pogorszenia i okresy poprawy. Jest to zupełnie naturalny, a nawet można powiedzieć korzystny proces, bo tak jak w przyrodzie następują przypływy i odpływy, tak samo naturalnym jest, że organizm chorego po okresie wzmożonego wysiłku i mobilizacji potrzebuje odpoczynku, wycofania, a tym samym nabrania sił do dalszej walki. Każda choroba związana z tkanka łączną czy jakakolwiek inna wywołuje poważny kryzys w życiu każdej rodziny. Zmianie ulega rytm życia, pełnione role i zadania, system wartości, a w zależności od tego, kto choruje zachodzi konieczność przeorganizowania wielu spraw. Często następuje zachwianie finansowego bezpieczeństwa rodziny, zmiana poziomu życia, czy nawet zagrożenie egzystencji i konieczność podjęcia pracy zarobkowej przez inne osoby. Zaburzona zostaje sfera emocjonalna i organizacyjna życia rodzinnego. Gdy choroba dotyczy dziecka z reguły nie jest bezpośrednim zagrożeniem dla bytu, jednak często niesie ze sobą równie poważne konsekwencje, gdyż angażuje czas i koncentruje uwagę wszystkich członków rodziny, którzy swoją troską muszą obdzielić także rodzeństwo. Pozbawienie go odpowiedniej dawki zainteresowania i pomocy może doprowadzić do tego, że poczuje się ono mniej ważne i zacznie doświadczać sprzecznych uczuć wobec chorego brata lub siostry. Rodzina musi poradzić sobie przede wszystkim z żalem, lękiem, niepewnością i bezsilnością. Wielu chorych wstydzi się swoich przeżyć lub nie mówi o nich, przeżywa lęk, trwa w poczuciu zagrożenia, bezsensowności, wycofuje się, bo brak im rozeznania, co się dzieje. Czy jest ktoś, kto nie ma problemów? Zapewne nie tylko, że te problemy są bardziej specyficzne, dlatego wzbudzają niepokój i koncentrują uwagę. Już w pierwszych chwilach, gdy pada często długo wyczekiwana diagnoza chorzy są zmęczeni, zaskoczeni, rozczarowani i pełna pretensji do losu, pytają - dlaczego ja ?! Doświadczają gniewu, żalu, bezradności. Można powiedzieć, że w takiej sytuacji wszystkie te uczucia są naturalne, jednak o ile taka reakcja jest na początku naturalna, to później jest coraz trudniej. Wielu zastanawia się, jak to wszystko dalej się potoczy. Wielu choroba przeraża i nie potrafią sobie z tym radzić. Ze strachu przed tym wszystkim uciekają w świat wewnętrzny, nie chcą martwić rodziny i znajomych, uważają, że to tylko ich problem, że nikt i tak nie może im pomóc, nikt ich nie zrozumie.. Czy czują się bezpieczniej ? Czy czują się inaczej ? Czy może w pełni lepiej ? Sami nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie. Ale często wiedzą, że taką ucieczką ranią innych i to jest równie przerażające. Nasi znajomi czy bliscy zazwyczaj nie traktują takiej sytuacji jako sygnału ostrzegawczego. Tłumaczą sobie na przykład, że syn ma dołek, bo coś mu nie wyszło. Z pewnością zaniepokoiłyby ich niekontrolowane wybuchy złości czy nagła agresja, natomiast, gdy ktoś jest bardziej wycofany, można tego nie zauważyć. A on właśnie wtedy, gdy czuje w sobie coraz więcej chaosu, napięcia i smutku, najbardziej potrzebuje pomocy. Może to być na przykład taki poziom lęku, że nie śpi się w nocy, lub taki natłok emocji, którego nie można wytrzymać. Ludzie zdrowi nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielka tragedia rozgrywa się w osobach chorych dotkniętych dodatkowo depresją. Owszem, zdarza się, że zauważają, ale boją się robić cokolwiek w tej sprawie, by nie zaszkodzić jeszcze bardziej.Najważniejsze jest w tym wszystkim, by nie zostać samemu, żeby nie wstydzić się powiedzieć zaufanej osobie o swoich problemach. Obecność z zewnątrz innej osoby, która może zauważyć nasz problem jest wprost bezcenna, bo depresję trzeba okiełznać, można też poradzić sobie z emocjami, a nawet tak je zaprogramować, by służyły zdrowiu. Pozwólmy, niech żal do losu, do świata, do swojego ciała wypłynie z nas choć trochę, wraz ze słowami. Jest to pierwszy, konieczny krok do zebrania sił do walki. Musimy przez to przejść, musimy płakać, lękać się, buntować, a wówczas wraz z upływem czasu może zmieniać się sposób podejścia do depresji. Oczywiście nie chodzi o to, byśmy każdego, kogo spotkamy epatowali swoim cierpieniem. Wystarczy zwierzyć się osobie lub osobom, do których mamy zaufanie i posłuchać, co powiedzą. Przekonamy się wówczas, że nawet zwykłe proste słowa pocieszenia przyniosą ulgę, może tylko na chwilę, ale ta chwila też jest ważna. Poza tym szczera rozmowa pozwala złapać dystans do problemu. bo na depresje najlepsze jest wsparcie bliskiej osoby, a chęć życia można odzyskać nawet patrząc przez szybę na chmury, ludzi, na korki na ulicach ... ważne żeby kochać i być kochanym. Z jednej strony osoby z depresją mają tendencję do wycofywania się, a z drugiej bardzo tęsknią za tym, żeby być z grupą, gdyż bardzo ważne jest poczucie wspólnoty. Dlatego powinniśmy szukać ludzi w sytuacji podobnej do naszej, Nie ma nic ważniejszego, jak wcześnie rozpoznanie depresji i uświadomienie o konieczności jej leczenia oraz kontakt z innymi. Jakże często złe samopoczucie czy osłabienie, towarzyszące schorzeniom tkanki łącznej, lekarze przypisują depresji, przez co odpowiednio nie kierują chorych, co powoduje opóźnienie ej właściwej, najważniejszej diagnozy. Tylko kompleksowa terapia, tzn. leczenie farmakologiczne, zmniejszenie bólu i poprawa sprawności chorego łącznie z mającą działanie wspomagające psychoterapią, które powinny być prowadzone przez cały okres choroby, może dać dobre efekty oraz zapobiegać nawrotom depresji. Nie bójmy się mówić o odczuciach i nie koncentrujmy się jedynie na leczeniu choroby podstawowej, bo zaniedbując leczenie depresji, zajmując się przede wszystkim ciałem, nie stanem psychiki, niestety pogarszamy przebieg choroby. |
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować artykuły . Proszę zaloguj się lub zarejestruj.
|